UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Badania uczestnictwa w kulturze w Elblągu były robione kilka lat temu ("Co się lubi, co się ma" Nowińskiego i Pęczaka). Od tego czasu niewiele się zmieniło. Problemem Elbląga jest natomiast edukacja kulturalna oraz promocja kultury na ulicach miasta: brak miejsc na ekspozycję plakatów, także brak informacji o formach przestrzennych w miejskim przekazie (dlaczego na placu Dworcowym stoi okropny zegar słoneczny a nie forma?). Problemem jest też promocja Elbląga poprzez kulturę - należałoby przyjrzeć się doświadczeniom dużych miast (Wrocław, Kraków), ale i mniejszych (Jarocin, Wałbrzych, Białystok). Ciekawe badanie w tej kwestii zrobiono ostatnio w SGH - wnioski są intrygujące http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/116846,druk.html Mam wątpliwości co do kwartalnika. Rozumiem, że dyrektor Sarnowski redagował ostatnio kwartalnik "Prowincja". Rozumiem, że ostatnio Gdynia zaczęła wydawać swój kwartalnik "Bliza" (jednakże jej redaktorem naczelnym jest znany pisarz Paweł Huelle - mamy w Elblągu kogoś takiego?). Tylko trzeba liczyć siły na zamiary. Warto też przeanalizować doświadczenia "Tygla" i "Magazynu Elbląskiego". No i najważniejsze: to nie miasto powinno planować takie wydawnictwa, ale powinno wspierać inicjatywy oddolne. Departament Kultury ani nie powinien robić za dom wydawniczy, ani za agencję artystyczną. Od takich rzeczy są instytucje kultury albo organizacje pozarządowe. Departament Kultury powinien mieć wizję i tworzyć ramy - organizacyjne, finansowe, kadrowe.
Paweł Płoski