UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
A teraz kilka słów rozwinięcia. Na początku różnice między klientami z kasą, a zwykłymi klientami. Pamiętam początki Bowling Club, generalnie chodziłem tam od 2001 aż do końca więc mam jakby całą perspektywę zmian zachodzących w tym lokalu. Na początku, gdy jeszcze (co niewielu pamięta) nie było dyskoteki, jedynie kręgle, maszynki, rzutki i bilardy. Na kręgle w soboty przychodziły osoby na pół dnia, jamesony i inne whisky butelkami szły na stół, ba mimo, że lokal do 2 był czynny, obsługa dostawała po 100 zł za godzinę przedłużenia i często imprezy trwały do 6 rano. Mimo, że klientów było 10 razy mniej niż w późniejszych czasach wpływy z biznesu były takie same. Potem właściciele nie mając czasu na ten biznes, posiadając bardziej dochodowe zajęcie przekazali prowadzenie lokalu znajomemu (z podwórka), który miał inną koncepcję. Poszedł na masówkę, któa stopniowo zaczęła przepędzać klientów z kasą licznymi dresami tam pojawiającymi się, no i "dobrymi chłopakami z miasta". Mimo wielokrotnego zwiększenia klienteli wpływy były te same a czasem nawet mniejsze, bo jest różnica między wieloma litrami dobrych trunków w butelkach na stole a klientami, pijącymi piwo. Ale to tak przy okazji. Lokale i hotele powinny być i dla jednej klienteli i dla drugiej w odpowiednich proporcjach.
KrzysztofNiedźwiecki