UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
jJak widzę, zdobycze socjalizmu i dobro społeczne nijak się mają do przestrzeni urbanistycznej miasta i jego podstawowych wręcz funkcji i stref, którymi komuchy zawsze gardziły tworząc przerażająca przestrzeń architektoniczną totalnego rozgardiaszu. Nie jestem przeciwnikiem ogrodów działkowych, ale ten relikt minionej epoki nie dość, że psim swędem nabył prawa władania (nic i żadne prawo nie jest w stanie wykazać podstawy nadania temu potworkowi osobowości prawnej) chce tu rozgrywać i rozdawać karty w mieście. Ogromny areał niezagospodarowanych gruntów rolnych, położonych wokół miast stoi i czeka na zagospodarowanie, a miasto także czeka na rozsądne i potrzebne rozwiązania urbanistyczne, a nie decyzje polityczne, niczem rodem z zeszłej epoki indiańskich ekscesów.
MiejscowyAborygen