UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Przegrywa (to trochę za mocne słowo, bo trzeba walczyć, a nasze miasto ten proces omija skrzętnie) także w zabiegach o związek z wzajemnością, z młodym, dobrze wykształconym pokoleniem, które bez żalu opuszcza nasz gród. A wszystko to nie rezultat pracy samorządu, bo gdyby on istniał, byłyby wyraźne i czytelne tego oznaki a działalności miejscowego towarzystwa wzajemnej adoracji, które nie dopuszczając nikogo s poza swego grona do procesów decyzyjnych, winą za swe porażki obarcza „ innowierców” i „ malkontentów” jak to przewrotnie nazywa się w tym mieście krytyków i ludzi rozsądku. Zważywszy jednak fakt, że żyjemy w Polsce, kraju na wskroś katolickim i socjalistycznym, a znakomita populacja urno chodów pochwala i aprobuje ten stan - nie widzę możliwości wydostania się naszego miasta ponad te, swoiste schorzenia a więc i możliwości zaistnienia „ odczuwalnej poprawy” - jak mawiał tow. Edward.
AborygenMiejscowy