UWAGA!

[X]

Komentuj korzystając ze swojego nicka. W tym celu Zaloguj się kontem portElu lub Facebooka
lub zarejestruj konto na portElu.
Anuluj

Jak byłem mały, to place zabaw nie były odbierane przez żadnych inspektorów, nie było tartanowej wykładziny tylko trawa i ubity piach, nikt się nie przejmował metalowymi elementami czy innym, potencjalnie niebezpiecznym ustrojstwem. Zabawki i wyposażenie placu zabaw nie spełniłyby pewnie 90% dzisiejszych norm bezpieczeństwa, a jednak nikt nie zginął, nikt nie został poważnie ranny i nikomu nie przeszkadzał brak odpowiednich atestów czy zezwoleń. Jak widać - żyję i mam się całkiem dobrze. Nieraz spadłem na pysk z huśtawki, albo skręciłem kostkę skacząc ze zjeżdżalni do piaskownicy, ale nic mi nie jest. Po co się więc niepotrzebnie przejmować takimi drobiazgami? :) Pozdro dla autora.

jontek