UWAGA!

[X]

Komentuj korzystając ze swojego nicka. W tym celu Zaloguj się kontem portElu lub Facebooka
lub zarejestruj konto na portElu.
Anuluj

ok teraz moja sprawa, był deszczowy, ciepły, zimowy poranek, podchodzę do egzaminu, już nie za 1 (trochę zestresowany) egzamin mam na 6.00,jestem 30min. wcześniej żeby się nie spuznić(nie wyspany, po nie przespanej nocy) do zdawania egzaminu podchodzę ostatniz ok. 15 osób(zęby ścierają się lepiej niż na szlifierce), egzaminator nie wiem czemu? odpalił auto i uruchomił klimatyzację (pewnie było mu zimno), zaczęło się, jestem już na łuku podjeżdżam do końca łuku odwracam się iiiii? szyba z tyłu jest zaparowana, (jadę dalej) "ale najechałem", mogę łuk po raz 2 więc wyjdę i wytrę szybę (ręką), egzaminator- KONIEC EGZAMINU CO PAN ROBI!!!!! nie można wysiadać na łuku, ja-chcę wytrzeć szybę, egzaminator- pytałem czy gotowy samochód, ja- a co się robi w takich sytuacjach??egzaminator-prosi się egzaminującego o wyjęcie gąbki. A więc czy ja, jestem na tyle głupi aby jezdzić w przyszłości z zaparowanymi szybami? czy odpowiadam za moje błędy?, czy jeżeli egzaminator zechce to może mi przebić opony, ma prawo?? czemu nie jest rozpowszechnione że egzaminator może tak mnie testować??

do kursantka z przed x laty