UWAGA!

[X]

Komentuj korzystając ze swojego nicka. W tym celu Zaloguj się kontem portElu lub Facebooka
lub zarejestruj konto na portElu.
Anuluj

@AborygenMiejscowy Zgadzam się, że Elbląg, mimo horrendalnych wydatków na tzw. "port" odwrócił się przysłowiowymi czterema literami do wody. Ale jest i druga strona medalu. Kilkanaście lat temu pewien mieszkaniec Elbląga próbował urzeczywistnić swoją wizję zarabiania na życie. Wizja ta miała ścisły związek z Zalewem Wiślanym, ściślej - z Zatoką Elbląską albo Małym Zalewem, jak kto woli. Główna jednak rola przypadła pewnemu urzędnikowi z Urzędu Skarbowego. Finał był standardowy - interes upadł, zanim się rozwinął, bo decyzja tegoż urzędnika o dodatkowym obciążeniu finansowym przedsiębiorcy była niezgodna z prawem, a nawet z tzw. zdrowym rozsądkiem. Ponieważ Rzeczpospolita jest państwem prawa, po kilku latach część naszych podatków decyzją Sądu trafiła do przedsiębiorcy, jako rekompensata za niezgodne z prawem obciążenie podatnika przez niekompetentnego (czytaj: złośliwą mendę) urzędnika. Do dnia dzisiejszego nie wiemy, _KTO_ i _DLACZEGO_ tak pełnił obowiązki urzędnika skarbowego. Tym bardziej, że opisywany wyżej przypadek nie był odosobniony. Dodatkowy smaczek - przy okazji w sprawę zmieszani byli ekofile, a raczej ekoterroryści, ogłosili bowiem, że cały akwen Zatoki Elbląskiej jest rezerwatem na podstawie _RZEKOMEJ_ pracy naukowej, do której autorstwa, autorzy wykazywani przez podejmujących decyzję o ustanowieniu rezerwatu, w ogóle się nie przyznają. Ale dobrze ocieniona drzewami dacza nad kanałem portowym w Jagodnej wskazuje, że nadal są równi i RÓWNIEJSI.

wanoga