UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Ludzie, skąd tyle komentarzy atakujących autorkę tekstu? Nic nie wiecie o dziewczynie, nic też nei wiecie o sytuacji, która zaistniała przy zdawaniu przez nią egzaminów - nie siedzieliście do cholery z nią w samochodzie, więc po co te komenty, że niedouczona, że nie ma pojęcia i tak dalej? Nie każdy rodzi się Kubicą i nie każdy ma farta, by zdać za pierwszym razem. Cóż, tak naprawdę guzik z tego, że umiesz jeździć, jeśli trafisz na zły dzień instruktora, któremu żona nie dała przed wyjściem z domu. .. Pamiętam jeszcze czasy, kiedy egzaminy nie były rejestrowane i u jednego z instruktorów nie zdawało bardzo dużo osób (wręcz mało kto zdawał) - założyliśmy się wtedy z kolegą, który był zawodowym kierowcą z wieloletnim stażem, że pójdzie na kurs i egzamin do tego gościa. Tak dla zakładu. No i co? Kolega nie zdał, bo zła dynamika jazdy, bo niestosowanie się do zaleceń egzaminatora i takie tam (a gość po prostu nie chciał wykonać niedozwolonego manewru). Tak więc nie piszcie, że to wina kursanta. W tym sporcie panem i władcą jest instruktor/egzaminator, a jego łaska na pstrym koniu jeździ. ..
no-mad