UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Jak zwykle dyskusja jest o mnie a nie o sprawie? Przyzwyczaiłem się do tego, choć moje peregrynacje rowerowe po całej Europie i rejsy po jej wodach nie napawają mnie żadną otuchą, bo jedynie widzę przepaść pomiędzy naszym zadupiem pokomuchowatym i wcale nie koniecznie cywilizowaną Europą, a jedynie normalną, w której się da ZYĆ I UPRAWIAĆ SPORT I REKREACJE. Odkąd sięgnę pamięcią uprawiałem zawsze jakiś sport, lecz nigdy z racji dość embiwaletnych odczuć nie zapałałem miłością lub choćby sympatią do piłki nożnej lub boksu. To zawsze był sport lumpenproletariatu i on go czcił, choć dla sprawy zdrowia fizycznego społeczeństwa nic z tego nigdy nie wynikało. Tak też jest nadal. Sport i jego wybitne wyniki nie biorą się z szamba jeno z radosnej rekreacji i hołubienia sportu szeroko pojętego. To tak kilka uwag do tych, którzy nie rozróżniają pojęcia krytyki z oglądem stanu rzeczy. A życzę im powrotu do realu.
AborygenMiejscowy