UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Nie ma co wyładowywać teraz frustracji w Internecie, bo tekstami typu "Ryba zje wszystko" nie wprowadza się nic konstruktywnego do dyskusji. Zainteresowani znają podejście Pana Gudzińskiego, który traktuję szkolenie młodzieży jako hobby, przy niestety, olbrzymiej zmienności nastrojów. Przede wszystkim przydałoby się mu przewietrzenie warsztatu, bo archaiczność metod treningowych stosowanych przez S. G. jest wręcz zawstydzająca. Kilka zdolnych, dobrze rokujących pokoleń młodych siatkarzy, trenowało u niego z pełnym zaangażowaniem, zaufaniem i nadzieją, że pot, który wylewają na treningach zaowocuje wynikami. Wyników jednak w większości przypadków brakowało i "sukces", który dzisiejsze truso osiągnęło wydostając się na szczebel centralny należałoby traktować z lekką rezerwą, wszak zmianie uległy zasady rozgrywek po etapie wojewódzkim, a nie metody trenera. Chłopakom życzę sukcesów, bo z pewnością trenują ciężko (naiwnie niestety sądząc, że są prowadzeni przez fachowca), życzę im też trzeźwości w ocenie poczynań trenera i lekko krytycznego spojrzenia. Trenerowi natomiast życzę żeby zając na zbliżającą się Wielkanoc przyniósł Mu jakąś książkę traktującą o treningu młodego sportowca, bo krucho z wiedzą u trenera, oj krucho.
eS-kadra