UWAGA!

[X]

Komentuj korzystając ze swojego nicka. W tym celu Zaloguj się kontem portElu lub Facebooka
lub zarejestruj konto na portElu.
Anuluj

Pamiętam czasy kiedy schronisko było w opłakanym stanie. Na to wspomnienie az mnie żal ściska. Byłam teraz niedawno w nowym schronisku i doznałam miłego rozczarowania. To cud co potrafia ludzie zdziałać na rzecz zwierzat i chwała im za to. Co do kastrowania mam mieszane uczucia. Mam w domu dwie suczki, mieszkaja z nami juz ponad 11 lat. Zadna nie była narażona na ten zabieg, moze tylko dlatego, ze są bardzo madrymi wielorasowcami, nie zaszły w ciąze. Jednak w schronisku to nieodzowny zabieg. Szkoda mi również tych rasowych reproduktorów, bo to smutne co z nimi robią ludzie. Kundelki sa bardzo kochane i potrafią okazywać swoją wdzieczność. Nikt nie cieszy sie tak z naszego powrotu do domu jak właśnie one, kochaja nas niezależnie od tego jacy jesteśmy. Sa dla nas niezawodnymi przyjaciólmi.