UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Do wyznawców jedynie słusznych racji i obowiązującego standardu odczuwania czegoś, czego nie ma. Te parę dziesiątków lat z udziałem animatorów wschodniej prominencji i ich radosnej twórczości nie popartej żadnymi wyraźnymi pozytywnymi oznakami skłania mnie w kierunku nieustających torsji i niestrawności tych dokonań. W zestawieniu z światem normalności (przybliżonym do tego stanu - niektóre kraje Europy Zachodniej i Skandynawia) wypada to nijak, bo poza jakimikolwiek klasyfikacjami, rankingami i ocenami. Ten permanentny stan jest dla mnie wysoce niestosowny i chciałbym go zmienić jeszcze przed odejściem na "wieczną wachtę". Rozumiem, że można być odmiennego zdania, lecz nie ma w moim języku wyrazu, który by wyrażał zadowolenie z permanentnej kichy i nie dziwię się np. Cejrowskiemu, który także tępi te oznaki bałwochwalczego otępienia i niemocy twórczej. Wybaczcie, mimo wszystko niezależnie od opcji, koloru skóry i zajmowanego stanowiska profan i ignorant zawsze tak samo wygląda, a jego dzieło tudzież. A więc co ma wspólnego instynkt samozachowawczy z malkontenctwem (jak tu zeznajecie bez granic opamiętania). To naprawdę nie moja wina, że otacza nas koncertowy paw we wszystkich kolorach tęczy. Całuski zasyłam.
AborygenMiejscowy