UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
(. .. ) Ojca nie można było od razu pochować, ponieważ panował siarczysty mróz a zmarznięta ziemia pokryta była warstwą śniegu. Matka Jürgena, wraz z inną kobietą, owinęły więc zabitego w dywan i przeniosły zwłoki do ogrodu, gdzie pozostawiono je pod gruszą. Okazało się, że pochówek był możliwy dopiero w marcu, kiedy to (. .. ) postanowił wraz z Jürgenem pochować zabitego na cmentarzu św. Anny, przy dzisiejszej ul. Agrykola. Z wielkim trudem wykopali szpadlem i haczką w głęboko zamarzniętej ziemi niezbyt głęboki grób. Zmęczeni i zmarznięci udali się po zwłoki na ulicę Chopina, ale było już zbyt ciemno, więc postanowili, że pochowają zamordowanego następnego dnia. Tak też zrobili, ale gdy zawieźli na sankach zwłoki zawinięte w dywan, ze zdumieniem stwierdzili, że w wykopanej mogile pochowano już kogoś innego, a spod przysypanych grud ziemi wystaje dłoń pochowanej kobiety! Wykorzystując doświadczenia z poprzedniego dnia, wykopali nowy grób i wreszcie pochowali zabitego. Po kilku miesiącach Jürgen postawił na grobie ojca drewniany krzyż z wypalonym napisem: Ernst Haese 5.12.1898 – 9.2.1945.- --- Więcej czytaj w lutowym wydaniu "Magazynu Elbląskiego".
a.