UWAGA!

[X]

Komentuj korzystając ze swojego nicka. W tym celu Zaloguj się kontem portElu lub Facebooka
lub zarejestruj konto na portElu.
Anuluj

Ten leśniczy zaprezentował "live" mentalność tzw. myśliwych. Są to osobnicy co to najchętniej w każdy weekend uciekli by od swoich b. pociągających żon, by sobie postrzelać, albo spotkać po prostu kolegów z tzw. "elyty" i zdrowo pochlać. Mają flinty, gdzie lorneta na ogół jest dłuższa od lufy, najlepiej jeszcze jak lorneta ma noktowizor. Polowanie odbywa się z nagonką i najlepiej, gdzieś w okolicy paśników. Po tzw. polowaniu, rozpoczynia się chlanie przy ognisku. Obok, na ziemii leżą pokotem, krwawiące jeszcze zające, sarny, czy też dzik. "Król polowania" rozpruwa trzewia np. dzika i wyjmuje parującą od ciepła zabitego np. wątróbkę i smaży na patelni dla kolesiów!! I w takiej makabrycznej atmosferze - ale bardzo wesołej i radosnej stypy odbywa się chlanie do upadłego. Po prostu rzygać się chce. A z tym prawem do strzelania do psów. Otóż wydaje mi się, że jeżeli w pobliżu takiego psa, i to nie ważne, czy w lesie, przebywają ludzie, myśliwy czy leśniczy musi "trochę pomyśleć". Proszę sobie wyobrazić sytuację, gdy na spacer do lasu idą rodzice z dziećmi i z ulubionym psem, który np. wymyka się spod kontroli, tj. ze smyczy. I co - wtedy taki bohaterski myśliwy lub leśniczy zabija ich ulubionego psa na oczach dzieci? Popukaj się jeden z drugim w głowę! Dlatego - daleko od "tego towarzystwa" myśliwych i innych, co to mają honor do takich "elyt" należeć!

Cięciwa i topór.