UWAGA!

[X]

Komentuj korzystając ze swojego nicka. W tym celu Zaloguj się kontem portElu lub Facebooka
lub zarejestruj konto na portElu.
Anuluj

Na wstępie poinformuję, że sprzątam po psie...mieszkam na osiedlu,gdzie stworzono muzeum trawnikowe. Można na trawkę patrzeć,pewnie powąchać i pogłaskać też,ale nie wolno wchodzić!Dzieci mają malutkie place zabaw i tylko tam wolno im się bawić.Na wszystkich odnowionych elewacjach,wymalowano duże napisy zakazujące wyprowadzanie psów,a większość trawników starannie ogrodzono siatkami i barierkami.Niektóre starsze członkinie spółdzielni,niczym wynajęci strażnicy czają się za firankami swych okien,wypatrując ofiary.Jak już"zamachowiec trawnikowy"zostanie namierzony wtedy się zaczyna... krzyki, wulgaryzmy, wyzwiska, groźby,rzucanie chlebem(to ostatnie tylko z ukrycia).Napisy na ścianach i ciche przyzwolenie Sielanki na agresywne zachowania spowodowały,ze nie ma znaczenia sprzątanie-zakaz to zakaz! Powstała nagonka na właścicieli psów i dzieci które ośmielą się wejść na trawkę rosnącą pod oknami.Powyższą sytuację przedstawiłam pani urzędniczce,która stwierdziła,że nic nie da się zrobić.Napisów nie zamalują,ludzi nie uświadomią,śmietników na kupki nie kupią i terenu dla psów nie wydzielą,za to dowiedziałam się,że mój pies może wypróżniać się tylko na starej trawie(oczywiście od razu mam sprzątnąć nieczystości),a nie na młodej,bo psie odchody ją wypalają i niszczą.Zapytałam,jak mój pies ma odróżnić trawę starą od młodej skoro po prostu się załatwia jak tylko poczuje taką potrzebę? Doradzono mi,aby częściej wychodzić z psem...Sielanka-brawo!!!