UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Panie Szeba,to,że miało być to tylko słowa.Ludzie dają się w prosty sposób okłamywać i mamić.Dziwne,że jeszcze Pan nie zauważył ,że zostaliśmy oszukani.Przeprowadzona reforma w postaci powołania Kas Chorych czy przekształcenie ich w NFZ nie zmieniło relacji pomiędzy pacjentem a lekarzem(szpitalem,przychodnią).Reforma ta dotyczyła tylko zmiany przekazywania środków na leczenie poszczególnym świadczeniodawcą.Pozycja pacjenta nie uległa zmianie i stoi on ,tak jak dosłowne tłumaczenie tego słowa z greki,w pozycji żebrzącego o pomoc.Szczęśliwiej i bardziej precyzyjnie jest mówić o chorym ale w obecnym systemie jest on ubezwłasnowolniony min.limitami wynikającymi z kontraktów,zakazami dla szpitali wykonywania usług komercyjnych i nierównością podmiotów państwowych czy publicznych a prywatnym sektorem usług publicznych.Gdyby lekarz (szpital) otrzymywał zwrot kosztów za wyleczonego chorego od niego,a jemu refundowałaby je ubezpieczalnia (przykładem ubezpieczeń komunikacyjnych rozliczenie może być bezgotówkowe)znikły by chore kontrakty i ograniczenia ze strony dysponenta środków czyli NFZ.Rozwiązanie to wymusiłoby konkurencyjność a tym samym wzrost jekości usług i zgodnie z prawem rynkowym często ich potanienie.
Były ordynator