UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Anton - czuję się urażona. Mieszkam na Starym Mieście, uczę moje dzieci historii tego miejsca, przejmuję się problemami starówki. A to nocą czasem za hałaśliwie, a to dzwony kościelne za głośne, a to sąsiadka ciągle sie nie buduje i mamy z tego powodu problemy. A to znowu jakieś wspólne inwestycje i kasa potrzebna. Ale dzieci się cieszą ,że tu mieszkają i to tak trochę dla nich. Mam normalnych , wykształconych sasiadów. Większość ma firmy i prawie ich nie widać, ciężko pracują. Niektórzy pracują na Starym Rynku. Czy wiecie, że do niektórych usług można się dostać tylko od Starego Rynku, nie ma drugiego wejścia od podwórza, żeby coś zaopatrzyć czy donieść. Ten kto sobie wyliczył te 30 m niech sie leczyć każe. Szkoda, że to nie on musi donosić towar do tych usług. Wieśniactwa tu jak na lekarstwo, choć jest trochę arogantów i cwaniaków, jak wszędzie. Ale Anton pewnie wie lepiej. Tylko skąd ? Z opowieści z Narni ? Zmień lektury - Bożena