UWAGA!

[X]

Komentuj korzystając ze swojego nicka. W tym celu Zaloguj się kontem portElu lub Facebooka
lub zarejestruj konto na portElu.
Anuluj

Ze mną było tak, że poszedłem pod wieczór Pod Anioły i - jako osoba niepaląca, nie chciałem siedzieć (nie sam zresztą) w zadymionej sali (tej głównej, na lewo od wejścia). Zapytałem więc, czy możemy iść do sali dla niepaloących, na co - dość niemiło - kelnerka odpowiedziała, że jest jeszcze nieczynna. Na co ja, że jednak nalegam, bo nie mam ochoty siedzieć w dymie. Na to ona zareagowała już niemiło. I tak się skończyły moje wizyty (na dobre) w tym lokalu. Jak się nie nauczą szanować klienta, to nic z tego nie będzie.