UWAGA!

[X]

Komentuj korzystając ze swojego nicka. W tym celu Zaloguj się kontem portElu lub Facebooka
lub zarejestruj konto na portElu.
Anuluj

Ponieważ dyskusja na temat ożywienia turystycznego zaczęła robić się coraz bardziej gorąca pragnąłbym z radością dorzucić trochę drew do tego skromnego ogniska jakie zaczęło się tlić w internecie sprawie Zalewu Wiślanego i Wysoczyzny Elbląskiej. Kochani dyskutanci rozumiem, że wszystkim na sercu leży dobro i rozwój tego pięknego regionu, ale podejrzewam, że po raz kolejny skończy się na gadaniu, bo tylko tyle przecież Polak potrafi. Gadają politycy, urzędnicy gminni i powiatowi (wyżej to tylko dzielą stołki i prowadzą dyskusje na temat diet a nie rozwoju regionu skąd się wywodzą) że chcą ale nie mogą, żalą się mieszkańcy że nikt o nich nie dba i nic za nich nie zrobi. A przecież manna sama z nieba nie spadnie, samo się za nas nic nie zrobi! Jako przykład że coś można jednak zmienić popatrzmy co się samo nie zrobiło w Kadynach przez ostatnie 8 lat. Jeszcze nie tak dawno była to taka sama miejscowość jak inne zaniedbane miejscowości przyzalewowe. Była cegielnia, stadnina, sklep, rożen i 1000 letni dąb jako jedyna atrakcja. Były też ruiny klasztoru które władcy PRL zdewastowały betonem – miał tam powstać dom pracy twórczej. Nad zalewem wiślanym szumiała trzcina i nikt nie pomyślał, że może powstać tu plaża. W 92 roku odnowiono część pałacu w Kadynach i powstał hotel wraz z restauracją. Równocześnie gdzieś około 92 roku podczas prac związanych z pogłębianiem Zalewu pogłębiarka wyrzuciła na brzeg piach i całkiem przypadkowo powstała maleńka dzika plaża. Pamiętam jak w 93 roku wraz z rodziną odkryłem tą plażę. Miała swój urok. Była co prawda niewielka, ale była tu cisza i spokój. Ilość miłośników tej plaży szybko zaczęła się powiększać, doszła grupa windsurfingowców która wydzierżawiła od stadniny łąkę na której powstał parking dla samochodów. Następnie plaża zaczęła się powiększać zarówno wszerz jak i wzdłuż, zaczęło przyjeżdżać coraz więcej amatorów kąpieli i sportów wodnych. Plaża miała swój urok . W krynicy widać tylko wodę, a tutaj z jednej strony mamy piękny dębowy las , z drugiej wodę i widok na mierzeję. Równocześnie powstała z prywatnej inicjatywy powstała nowa atrakcja – Oberża Cesarska, gdzie w przeciwieństwie do restauracji w hotelu można było w miłej atmosferze oraz smacznie i tanio zjeść posiłek. Co roku zaczęło na plażę przyjeżdżać coraz więcej ludzi z Elbląga. Ksiądz franciszkanin przy pomocy mieszkańców własnymi rękoma odbudował klasztor usuwając szpetne naleciałości najnowszej historii. Woda w zalewie stała się czystsza, a w zeszłym roku plaża została poszerzona, tak że dziś jest równie szeroka jak w Stegnie czy Krynicy zachowując jednak swoisty urok. Pojawiła się mała gastronomia i toalety. Na rezultat nie trzeba było długo czekać. W sobotę i niedzielę Kadyny tętnią życiem na ci którzy nie chcą się tylko smażyć na plaży mogą wybrać się na wycieczkę po lesie, obejrzeć klasztor czy też stadninę. Ale wracając do tematu – to przecież nie zrobiło się samo. Powiem więcej gminne władze nic nie zrobiły w tym kierunku. Może nie jest to manna z nieba, ale kilku ludzi którzy wizję i pomysł jak ją zrealizować przełamała stereotyp niemocy i pokazała że naprawdę można coś zrobić samemu. Może my wszyscy którym leży na sercu przyszłość naszego pięknego rejonu powinniśmy nie poprzestać na samej dyskusji, lecz wziąć sprawy we własne ręce. Jeśli nie mogą lub nie chcą tego lokalne władze, to pora pomyśleć o inicjatywie własnej, a są przecież na to sposoby – instytucje pozarządowe jak stowarzyszenia czy fundacje. Myślę, że redakcja powinna pociągnąć dalej dyskusję co zaowocuje być może propozycjami i działaniem. Rw4@hoga.pl

rw4