UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Ceniąc Holoubka, jego dokonania, nie tylko artystyczne, ale również społeczne czy polityczne, zuepłnie nie zgadzam się z jego opiniami o sztuce. Ten wielki aktor bez wstydu stiwrdza, ze nawet nie wszedł na "Dziady" w reż. Swinarskiego, bo jego smak obrażali aktorzy grajacy dziadów przy wejściu do Starego Teatru. Podobnie wypowiada sie o TR Warszawa, którego po tonie wypowiedzi (jak i po faktach, które jakoby się tam dzieją) nie widział. Mógłbym również powiedzieć, że Holoubek grał Dzierżyńskiego w "Żołnierzu Wolności", był PRLowskim posłem - i w ten sposób deprecjonowac jego dokonania. A uważam Prusaku, ze użyłeś właśnie takiego chwytu, by zdeprecjonować niewątpliwe osiągniecie, jakim był elbląskie biennale. Prusaku, w którym momencie rozwój sztuki powinien sie skończyć, byś jeszcze takie działanie artystyczne akceptował? Już klasycyści walczyli z romantykami (patrz spó Śniadecki vs. Mickiewicz). Wołabym, gdybyśmy dwojako próbowali zaanalizować działania artystyczne w totalitarnym państwie. Z jednej strony państwowy mecenat, sojusz robotników z artystami. Sojusz raczej we wspólnej pracy niż w wymiarze ideologicznym. Z drugiej próba - niezwykła moim zdaniem - szerokiego zaanektowania przestrzeni publicznej przez sztukę. Formy były przecież - i to trzeba podkreślić - oddechem od gomułkowskich pudełek. Najlepszym dowodem na to, że biennale było działaniem nowatorskim, jest spacer po londyńskim South Bank nad Tamizą, gdzie stoi kilkanaście form przestrzennych.CDN
Paweł Płoski