UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
O rany-"mlody anuczycielu-desperacie"-daj znak, w jakiej uczysz szkol;e, będziemy ją omijać...kurczę, tak mi się wydaje, że jeśli ktoś wybiera ten zawód, to wie, z czym sie musi zmierzyć. Że to nie dom starców, gdzie wystarczy podac zupkę i lekrastwa. tO PRACa na MŁODYM,ŻYWYM ORGANIZMIE. Przeciez jak ktoś chce zostać np budowklancem to musi mieć dobry wzrok, kondycję fizyczną nie bać się wysokości. A biedny nauczyciel po studiach idzie do skzoly i -szok! NIkt mu nie mówił,że tam będzie mlodzież! Zgroza1 Topć ta młodziez biega, kryzczy,nie chce się uczyć...nie tak to nam przedstawiali na studiach ! Czyż nie tak jest ? MOżeniech studenci pedagoghiki(nawiasem mówiąc-co to za studia?) przewidują,że być może los ich rzuci do szkoły i będą pracować z mlodzieżą. A moż eniech zweryfikują swoje predyspozycje. A może niech ktoś to zweryfikuje-czy są odporni psychicznie, potrafią wzbudzić autorytet, mają pasje w nauczaniu. A tak-wielkie zdziwienie, a frustracja mlodzieży i rodzicó.Pewnie,że od wychowania są rodzice.Ja sobie nawet bym nie życzyłą, by moje dziecko wychowywał nauczyciel;.Ja tylko chcę, żeby przekazywał mu wiedze, a jak tego nie umie, no to niech idzie do pracy na budowie, nie uwłaczając budowlańcom.Po prostu gdzie indziej.
zzzz