UWAGA!

[X]

Komentuj korzystając ze swojego nicka. W tym celu Zaloguj się kontem portElu lub Facebooka
lub zarejestruj konto na portElu.
Anuluj

W klasie mojego syna jest uczeń, którego mama uczy w tej szkole. Chłopak stale oskarża kilku uczniów, między innymi mojego syna o ciągłe zaczepki, wyzwiska, a nawet bicie. Tymczasem mój syn twierdzi że jest odwrotnie, a mama- nauczycielka broni swego syna grożąc w brzydki sposób uczniom. Jednego z nich podobno udeżyła w głowę. ćhłopak poskarżuł się dyrekcji ale nie było odzewu. NIe wiem jaka jest prawda. Byłam w szkole poromawiać o problemie z wyhcowawcą, pedagogiem i mamą- nauczycielką.Sądziłm że trzeba znależć sposob na rozwiązanie tego problemu wspólnie. Wychowawczyni stwierdziła że problemu nie ma, mama- nauczycielka "naskoczyła" na mnie jak na bandyte zacowując się w sposób brzydko mówiąc chamski, nie dała dojść do słowa i w pewnym momencie wyszła mówiąc że nie będzie dla mnie marnowała swego czasu. tymczasem problem trwa drugi rok, uczniowie w klasie boją się mówić. Mój syn nie może już znieść tej sytuacji i pyta dlaczego jemu nikt nie wierzy, a tamtemu wychowawczuni wierzy. Co mam odpowiedzieć , jak tą sytuację rozwikłać. Myślę że nie jest to przypadek odosobniony.