UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
mnie przed paroma minutami zaintrygowała pewna sytuacja - mieszkam na starówce, wieczorami chodzi tu mnóstwo ludzi. No może nkie mnóstwo, ale zawsze ktoś . Dzisiaj usłyszałam nagle jakieś przeraźliwe płacze i lamenty - w pobliżu są puby więc nic niezwykłego. Ale ten płacz (kobiecy) nie ustawał, tym bardziej, przybierał na sile, więc otworzyłam okno i wyjrzałam. Usłyszałam wrzaski młodej kobiety na terenie budowy, wśród krzaków, kilkadziesiąt metrów od domu: "puszczaj mnie! zostaw mnie!" i tak przez dobre 5 minut. Nie mogłam uwierzyć własnym uszom, bo zobaczyłam, że ludzie są kompletnie głusi. Idą sobie jakby nigdy nic. Dwóch barczystych panów spaceruje sobie spokojnie, jakby nic się nie działo, jakby to było normalne. kie wiem, może takie sytuacje, gdy kobieta krzyczy żeby ją ktoś zostawił są normalne-- ale nawet gdyby było to codziennością, przystanęłabym, próbowałabym zorientować się o co chodzi. A tu żadnej reakcji ludzi. A jeśli to był gwałt? A jeśli tą kobietę złapał jakiś psychopata? Po paru min płacze i wrzaski kobiety ustały. Jestem trochę wzburzona I zdezorientowana. Postawą ludzi. Jeśli oni nie reagują o krzyki, żeby ktoś im pomógł, to może ja jestem nienormalna i żyję w innym świecie??Może każdy myśli że jak ktoś krzyczy nocami po ulicach to musi być na pewno jakiś pijak? Nie wiem co o tym myśleć-Nie wiem co powinnam była zrobić w takiej sytuacji. Może rzeczywiście nic?
ona------------