UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Przedwczoraj przy ulicy Rechniewskiego zdewastowano działkę mojego teścia. Pijani nastolatkowie powyrywali deski z ławek, połamali płoty, drzewa, trejaż. Sąsiad zadzwonił po policję, wtedy tamci uciekli do... sąsiednich klatek schodowych. Sąsiedzi wiedzą kto to był. Policja nie schwytała. Wstępnie po raz któryś powołała sie na "niską szkodliwość społeczną" (a zdecydowanie wartość szkód przewyższa ustawowe 250, jest też "seria wykroczeń", o czym mowa w nastepnym zdaniu). Na drugi dzień w akcie wdzięczności za telefon na policję ci sami gówniarze zdemolowali działeczkę pana , który zadzwonił na policję. Żenujące jest to, że chłystki śmieją się twarz tym starszym ludziom. Policja sporządza notatkę i wszystko jest OK. Policjo, nie dziwię się, że mało kto w was wierzy, mało kto chce rozmawiać, kiedy ludzie widzą, że gnojki z klatki obok miejsca wandalizmu są poza waszym zasięgiem. Może powinienem policzyć ile będzie kosztować wynajęcie Charlesa Bronsona z wiatrówką, który zrobi każedemu z tych wyrostków dodatkową, półcentymetrową dziurę w dupie... Przypominam sobie jak wyglądała akcja policji kiedy włamali sie do mieszkania pewnego prokuratora. Wzorowa. Przesłuchano cały blok mieszkalny, zabezpieczono slady. Czy powinienem wam podać nazwiska WSZYSTKICH osób, o których mowa w tym poście? Czy to coś zmieni?
bezsilny