UWAGA!

[X]

Komentuj korzystając ze swojego nicka. W tym celu Zaloguj się kontem portElu lub Facebooka
lub zarejestruj konto na portElu.
Anuluj

Kłaniam się Drodzy Czytelnicy! No i co powiemy? Pierwsze śliwki robaczywki! Trener Przybyła - architekt elbląskiej zieleni taktycznej - podsumował te zbiory krótko: liczy się bezlitosny pryzmat wyniku. Goście z Płocka wjechali na plantację do bólu konkretnie. Przyjechali wyciąć gotowy plon, zamiast bawić się w romantyczną botanikę. W taktycznej agrokulturze liczy się tonaż zwieziony do chłodni, a nie to, z jaką gracją pączkowały pędy przed gwizdkiem. Z pomeczowych wywiadów bije jednak tytanowa nadzieja. Było mnóstwo morderczej walki i orania, co napawa optymizmem - ot, widok doskonale spulchnionej gleby. Tylko ta nieszczęsna obrona... Przyznano wprost, że defensywna szklarnia okazała się nieszczelna. Zostawiliśmy otwarte lufciki, powiało chłodem i taktyczny mróz bezlitośnie zwarzył dwa owoce. Cyk i wpadły do koszyka strat. Takich błędów robić absolutnie nie wolno. Ale proszę nie dać się oplatać chwastom zwątpienia. Legendarny, żółto-biało-niebieski charakter zapuścił w ziemię tak pancerne korzenie, że byle wichura ich nie wyrwie. Z kompostu tych niedoróbek zaraz wystrzeli w stratosferę owocująca punktami sekwoja triumfu. Pamiętajmy mądrość ogrodników: to zaledwie pierwsze śliwki robaczywki, niezbędny odrzut przed zebraniem mistrzowskiego nektaru. Ufajmy procesowi! Wspaniałego, sobotniego wieczoru Wam życzę!

Acme Crew