UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Weźcie jeszcze od razu reaktywujcie w MA-H wystawę sprzed jakichś 7-8 lat finansowaną -jak ustaliłem - przez ziomków z niemieckiego Elbinga. Będzie pasować jak ulał do tej wystawy. Pokaźnych rozmiarów wystawa zdjęciowa, o której mówię pokazywała powojenne życie na Warmii i Mazurach, ale narracja jaka się z niej sączyła miała uzmysławiać jak wiele te ziemie straciły wskutek tego, że trafiły w ręce polskie. Podpisy pod zdjęciami były następujące (cytuję z pamięci) "Kobiety przy pracy przy krowach. Pierwsza od lewej to Niemka - od razu widać, że daje sobie o wiele lepiej, bo pozostałe Polki nie mają żadnego przygotowania do pracy w gospodarstwie". Albo "Sekretarka-Niemka w powojennym Olszynie / Allenstein była 2 razy szybsza w pracy biurowej niż jej koleżanki Polski, które nie umiały tak szybko pisać na maszynie". I to jest właśnie polityka historyczna, która za niemieckie pieniądze sufluje współczesnym Polakom swoją narrację "wypędzonych" i skrzywdzonych Niemców. Można odnieść wrażenie, że niejeden współczesny elblążanin kocha Niemców za to, że stworzyli takie piękne miasto, które im zburzyli znienawidzeni Sowieci. Przypominam, że Niemcy sami zdecydowali o unicestwieniu Elblinga.