UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Budżet NFZ przeznacza na potrzeby pacjenta około 7% całej kwoty. Około 80% idzie na zabezpieczenie interesów majątkowych personelu. Pozostałe 13 % to wszystkie zbiorcze koszty funkcjonowania placówek NFZ. Ale! Jeśli rząd przeznaczy "dodatkowe środki z budżetu na ochronę zdrowia", to w około 95% przeznaczane są na pensje personelu. Jeśli płacimy 9% składki zdrowotnej, to faktycznie około 15% w podatkach, ze względu na wspomniane "dodatkowe środki z budżetu", czyli dosypywane z VAT, PIT, CIT. Lekarze, którzy zarabiają 40 tys. zł (czasem 100 tys. ) miesięcznie, potrafią przyjść do dyrektora szpitala i w 20 osób rzucić wypowiedzenia, jeśli ich pensje nie wzrosną do 50 tys. zł (tudzież 120 tys. ), jednocześnie narzekając na "warunki pracy". Nie da się zjeść ciastka i mieć ciastka. Pula jest jedna, ze względu na inflację coraz większa. Ważne jest procentowe, proporcjonalne rozdzielenie środków, które już w systemie funkcjonują. Matematyka podpowiada mi, że personel medyczny szpitali powinien sponsorować ten sprzęt, bo to ich moralny obowiązek. Chociaż moralności w tym systemie nie dostrzegam. To nie jest służba zdrowia, tylko służenie interesom majątkowym personelu. Aha, politycy, którzy o tym decydują, leczą siebie i swoje rodziny w specjalnej klinice MSWiA, gdzie nigdy nie brakuje miejsc na oddziałach i krwi do transfuzji.
Jak dbosz, tak mosz