UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Ten album jest o kurorcie Kahlberg, a nie Krynicy Morskiej. Tytuł publikacji jest niestety mylący, bo w książce nie ma ani słowa o Krynicy Morskiej. Całą historia dotyczy czasów niemieckich i przedwojennych tak jakby po wojnie nic się tam nie wydarzyło, nic nie zbudowano, nic nie osiągnięto. Wszystko co najwspanialsze, to czym zachwycają się trzej autorzy zostało na niemieckich kartkach pocztowych. Tam poszedł cały trud i wysiłek autorów, nad tym się rozwodzą, dociekają, opisują. Tak trudno było przywołać również pocztówki polskie wydane po wojnie, dla zachowania równowagi i pokazania szacunku dla polskich czasów? Ale przecież to takie nieciekawe i plebejskie, bo PRLowiskie. A tam w czasach niemieckich był Kaiser, Schichau, Gunau, Zendler - to dopiero były nazwiska. Nie jakieś tam polskie nazwiska...