UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Norma na zadupiach, zwłaszcza oddalonych od dróg głównych, "wielkich i średnich ośrodków". Mieszkańcy rozkradli/rozszabrowali co się dało, a co nie dało, zniszczyli. Lokatory też podchodzili do "pałaców" (zapewne ze wsi skąd przybywali na tereny wszystko co było murowane, miało piętro w innym celu niż trzymanie płodów rolnych oraz posiadał kolumny, balkon i dach kryty dachówka to "pałac") bezproblemowo i "tymczasowo" (wróci "pan"/Niemcy i ich znów wysiedlą - takie myślenie nie było wcale rzadkie, i trwało nawet do lat 60tych, a jak zaczęli przyjeżdżać na wycieczki autochtoni, wśród niektórych tylko się pogłębiło). Nie dbali, nie naprawiali (większość napraw to lata 70 i nowi właściciele czyli dzieci, wnuki którym jeszcze się chciało i widzieli cel/swoją przyszłość na wsi), a później ich dzieci podorastały i wyjechały, "wieś" wyludniła się. Reszty dokona czas. I o nich, tak samo jak o poprzednikach sprzed 1945 roku, nikt wkrótce nie będzie pamiętał. Zostanie kolejna "pustka osadnicza" w Warmińsko-Mazurskim.