UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Bardzo współczuję rodzinie straty psiaka. Sama doświadczyłam straty już dwóch psów, jednego pożegnaliśmy z powodu wieku, drugi został ofiarą bezmyślności ludzkiej, gdyż zjadł trudkę na szczury, którą ktoś rozsypał na dzielnicy. Natomiast chciałam przybliżyć właścicielom yorka sprawę mojej córki, która również została zaatakowana na spacerze ze swoim psem przez niby łagodną rasę tzn. labradora. Córka ratując swojego psa została pogryziona i do tej pory jest to dla niej trauma. Co do właścicieli agresora? Państwo stwierdzili, że to córki wina, że szła tamtędy. Pan stwierdził, że psy się chyba nie lubią. Nadmieniam, iż pies był bez kagańca. Córka nie mogła pracować, zaliczyła serię zastrzyków. Zgłosiła sprawę na policję(macie Państwo na to 2 lata). Jedynym warunkiem córki było to, żeby właściciele chodzili z psem na smyczy i w kagańcu bo jeśli labrador był w stanie przewrócić dorosłą kobietę, to co by było z dzieckiem wyprowadzającym swojego psa. Odszkodowanie- to marne grosze w porównaniu z bólem i traumą. Właściciele labradora nadal chodzą bez kagańca i sprawa też jest nie do rozwiązania, gdyż są sąsiadami na dzielnicy domków gdzie mieszka moja córka. Samo życie!!! :(