UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Na miejsce zdarzenia z pełnym impetem wparowała ekipa marzeń: policja w błyszczących czapkach, strażacy z wężami gotowymi do polewania wszystkiego co się rusza (albo i nie), oraz ratownicy medyczni z minami typu „kto znowu narozrabiał?”. A wszystko przez pewnego 36-letniego jegomościa, który wpadł na genialny pomysł: „A co by było, gdybym pojechał KIA-ą po drodze wojewódzkiej nr 509 jak kierowca rajdowy... ale na dwóch promilach?”. No i się dowiedział — auto zrobiło akrobację godną Cirque du Soleil i wylądowało na dachu, pewnie krzycząc po drodze „YOLO!”. Jak zdradził nam nadkomisarz Krzysztof Nowacki, specjalista od suchych komunikatów, kierowca dmuchnął w alkomat i urządzenie aż zapiszczało z oburzenia, pokazując okrągłe 2 promile. W samochodzie było jeszcze dwóch pasażerów, którzy najwyraźniej uznali, że to świetny pomysł na darmowy rollercoaster. Na szczęście cała trójka wyszła z tego bez większych strat, poza wstydem i lekkim kacem moralnym (oraz pewnie nie tylko moralnym). Na deser: ruch w tym miejscu był chwilowo utrudniony, bo ludzie musieli zwalniać, żeby zrobić zdjęcia i wrzucić na Instagrama z podpisem „#dzisiejszapolska”.