UWAGA!

[X]

Komentuj korzystajÄ…c ze swojego nicka. W tym celu Zaloguj siÄ™ kontem portElu lub Facebooka
lub zarejestruj konto na portElu.
Anuluj

Wprawdzie dziś słonka nie było na porannym spacerze do pracy mimo to do biura wszedłem bardzo rozanielony. Szedłem ja sobie przez park a zewsząd dobiegały mnie odgłosy wiosny. Coś tam zaszeleściło w kupce liści nie zebranych jesienią, coś zatreliło a tam zaświergotało. Wyobraźcie sobie, idę niespiesznie, bo w końcu do pracy nie ma co się spieszyć, a przed sobą widzę trzęsący się bezlistny krzaczek. Jakieś piski i skrzeczenia stamtąd dochodzą, ale nie widzę, któż ten rumor czyni? Podchodzę bliżej a tam PIERDZIOSZEK CUDACZNY ze swoją PARTNERKĄ dokazuje. On Ją i z tyłu, i z boku, i z góry, i w rozkroku. Dziesięć razy za jednym zamachem, niespeszeni moją obecnością czynią swawole, ino chrust z gałązek się sypał. O ja piórkuję, On może ze 20 gram Ona nieco większa a ile energii życiowej. Chwilę stałem bezecnie się patrząc na to zjawisko, zachwycony. Ach, co za widok. Do biura wszedłem sprężystym krokiem z uśmiechem dzięńdobrując wszystkim Paniom. Tak, natura potrafi zawstydzić.

Kosmita