UWAGA!
[X]
Komentuj korzystając ze swojego nicka. W tym celu Zaloguj się kontem portElu lub Facebooka
lub zarejestruj konto na portElu.
lub zarejestruj konto na portElu.
Znam takie osoby, które mając do sklepu kilkaset metrów, muszą tam dojechać samochodem (i nie mają 15-osobowych rodzin i zakupów o wadze 40 kg). Jakoś tak się dziwnie składa, że kręgosłup mają do wymiany. Co drugi chyba kierowca jest otyły lub z nadwagą, bo po iluś latach nieustannego korzystania z auta w każdej sytuacji życiowej człowiek nie jest w stanie wyobrazić sobie życia bez niego. I wiecie co? To nie jest wolność, jak to mówią kierowcy. To jest niewolnictwo. Rozumiem, że auto było kiedyś wyznacznikiem statusu, można się było z nim obnosić (choć to ciągnęło burakiem), ale teraz?