UWAGA!

[X]

Komentuj korzystając ze swojego nicka. W tym celu Zaloguj się kontem portElu lub Facebooka
lub zarejestruj konto na portElu.
Anuluj

"Kochany" komentariat nie zawodzi. Znowu możemy poczytać o "debilnym przepisie" i "świętych krowach", szkoda tylko, że te inwektywy kierowane są wyłącznie w stosunku do pieszych i rowerzystów, a kierowcy, nawet, gdy - jak tu - nie popiszą się prawidłową jazdą, zawsze są ok. Czy naprawdę nie widzicie, że ten kraj jest krajem, w którym rządzi samochód? Mnie stać na auto, ale nie potrzebuję go i znam osoby, które dochodzą do takiego samego wniosku a co za tym idzie - pozbywają się zmartwienia, ale dla niektórych to wciąż wyznacznik "bogactwa" i pozycji społecznej, a ten, który porusza się piechotą, rowerem, komunikacją miejską, jest traktowany jak biedak i nieudacznik. Na tzw. Zachodzie ludzie już dawno przekonali się, że samochód nie jest bóstwem ani oznaką statusu, tylko tym, co ma ułatwiać życie. A jak nie ułatwia - to po co on? Gdyby i u nas mentalność się zmieniła, byłoby na pewno mniej wypadków i mniej buty kierowców, którzy potem wylewają frustracje w komentarzach, oskarżając wszystkich wkoło, tylko nie siebie.