UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Protest słuszny w ważnej sprawie. Sama byłam w 25 tyg ciąży, kiedy po odejściu wód przyjechałam do szpitala, na oddział patologii ciąży przyjął mnie jakis konował zrobił usg przy przyjęciu i tyle, dostawałam antybiotyk przeciw infekcji, który miał pomoc i nic poza tym. Leżałam od środy do soboty tylko na antybiotyku i papawerynie, nie zrobiono mi ani ponownego usg ani innych badań. W sobotę z bólami porodowymi i sepsa trawiłam na porodówkę, gdzie okazało się, że córeczka jest martwa kazali mi rodzić, po wszystkim leżałam na ginekologii i tam trafiła się jedna mądra lekarz która zaczęła działać i żyje. Szkoda że pani doktor, która zastępowała panią ordynator na obchodach nie pomyślała o zbadaniu mnie dnia następnego od przyjęcia i może by dotarło że dziecko nie ma wód tym samym nie ma czym oddychać i umiera więc należy działać i zrobić cesarkę. Myślę, że wtedy córka byłaby wczesniakiem ale byłaby dzisiaj ze mną a nie na cmenatrzu. A tak leżałam jak na skazanie licząc na cud. Słuchając głupot że wody się uzupełnią. Dramat poprostu dramat i brak słów.