UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Hehe. Jako że jestem amatorskim kolarzem szosowym. Ustawiłem się oczywiście dzisiaj o 6 rano na mały 'ride' po Wysoczyźnie. Pizgawica straszna, więc założyłem moje super oddychające rękawice na warunki wilgotne o wadze 0,1 grama. Kosztowały 800 złoty, ale w takich od razu jeździ się szybciej. Na grzbiet narzuciłem nieprzepuszczjącą wiatru, dopasowaną bluzę za 1 tys złotych. Na koszulce najebane tyle sponsorów, że prawie mnie zza nich nie widać, co tam, szkoda tylko, że mi nie płacą. No i wsiadam na moją karbonową szosę, której ceny nie podam, bo boję się, że walnę się w ilości zer. Zapinam moje karbonowe spd do karbonowych pedałów spd i jadę lekkim tempem 35km/h na godzinę w stronę Krasnego Lasu, żeby się nie zapocić. Dolatuję na koniec Krasnego Lasu tam gdzie kończy się ta nikomu nie potrzeba ścieżka no i zaczynamy przejażdżkę. Narzucam sobie tempo 45 km/h na godzinę, po chwili czuję się rozgrzany więc dop•••em 55 km/h niczym Armstrong pod Alpe d'Huez. Gdy mijam przebiegające mi szosę sarny, łosie, dziki, kuny, doceniłem kupno karbonowego super lekkiego trenażera za 10 tys złotych. Trochę dla beki robię jeszcze podjazdy Suchacz-Łęcze-Suchacz. Doszedłem do wniosku, że nudy i już wyp•••em VMAX 65km/h. Objechałem jeszcze standardową rundę przez Kadyny-Tolkmicko-Pogrodzie, aż po Elbląg. Niestety musiałem już zawijać na chatę, bo praca na 8.Polecam te neoprenowe rękawiczki.
karbon