UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Witold Wróblewski jest uwielbiany w Elblągu ale przez siebie samego. O ile pierwszą kadencję można mu uznać za udaną, to już następna jest tylko czasem przeczekiwania na wiek emerytalny. Otoczony zastępcami, umoczony w jakieś niejasne sprawy ogranicza się do celebry przy otwieraniu nowych chodników, uliczek bądź śmietników na plastykowe nakrętki od butelek. Na kilka miesięcy przed otwarciem nie ma pomysłu na port ale nikomu nie da wejść do spółki, choćby to nawet był Skarb Państwa. Co chce ukryć w tym porcie? Czego się boi? O innych pomysłach nie warto nawet wspominać, każdy widzi jak działa nowa komunikacja, jakie tramwaje jeżdżą po torach, jakie są "węzły przesiadkowe" itp. Pozbył się mądrych ludzi z otoczenia, otoczył swojakami. Elbląg dogorywa. Gdyby było tak dobrze jak myśli sobie Wróblewski, z pewnością nikt nie robiłby jakiegoś referendum.