UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Pani "Czytelniczka"albo na emeryturze esbeckiej (co by tłumaczyło skłonność do donosów)albo bezrobotna albo zwyczajnie trzepnięta, skoro kontroluje co kilka godzin czystość w sklepie. Przykłada się bardziej od Sanepidu. I mnie nie raz zdarzyło się znaleźć robaki w ryżu i mące (Kaufland), a w Carrefourze znalazłam robaki w kocim żwirku z kukurydzy. Takie "kwiatki"zgłasza się do obsługi, która reaguje bardziej lub mniej energicznie, bo - co trzeba zrozumieć- ci ludzie zapierdzielają w tych supermarketach na wysokości lamperii i nie zawsze nadążają ze wszystkim. Trochę empatii "Czytelniczko". Nie bardzo też rozumiem całe zamieszanie, skoro ostatecznie towar usunięto, o całym zajściu wie dyrektor sklepu i Sanepid, a "Czytelniczka"została przeproszona i dostała bon upominkowy. Ale nie! To jeszcze za mało - trzeba kręcić aferę w lokalnej prasie. .. Ech, ci ludzie. ..
tak to bywa na zakupach