UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Znowu panegiryk kapitalizmu, w dodatku bynajmniej wolnorynkowego, ale prusko-państwowego, wstecznego i etatystycznego. Kapitalista Schichau nie był żadnym super-przedsiębiorcą i wizjonerem swoich czasów, tylko jednym z większych wyzyskiwaczy tej ery, który zbił swój majątek na kontraktach państwowych, czyli zrobił coś podobnego, co np. wiele lat po nim zrobił np. Doktor Jan Kulczyk, podobnie znany filantrop - czy to powód do stawiania pomników? Wątpię. Przypomnę również, że zakaz budowania w Niemczech jednostek wojennych, oraz kryzys związany z nagłym przerwaniem tej dziedziny wytwórczości, jak i nieudane próby nawiązania trwałych związków z armatorami cywilnymi, spowodowały upadek przedsiębiorstwa Schichaua (w sierpniu 1920 odbył się strajk i manifestacja robotników, następstwem było zwolnienie wszystkich pracowników i ponowne przyjęcie tylko części z nich). Klasyczny kapitalista - wyzysk, lokaut, profit. Ważna sprawa - podczas tych i wcześniejszych strajków doszło m. in. do zajść, strzelania i pobicia robotników przez policję. Były również ofiary śmiertelne. Do dziś historycy się różnią - czy za te ofiary odpowiadał Schichau, czy może jego zięć? A może jeszcze kto inny? Warto by wyjaśnić różne takie kwiatki, zanim wyrzucimy kolejne 160 tys. zł na kolejny pomnik wrażej reakcji w mieście;
RobertKoliński