UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Ja znam kilka osób korzystających teraz lub dawniej z BŻ. Często oddawali mi swoje "zdobycze": kasze, musli, makarony. Dla siebie zostawiali jakieś słoiki z garmażerką lub dżemy. Nie dostawali tego wiele - ledwie kilka sztuk czegoś na miesiąc (np. dla matki samotnej z 2 dzieci). Ciekawe dla mnie było i jest to, że zawsze ta żywność była w "firmowych"opakowaniach Banku Żywności tzn. nie było nazwy producenta, na opakowaniu było logo organizacji i informacja, że produkt nie jest na sprzedaż. Tymczasem BŻ prowadzi przynajmniej 2 razy w roku szumne akcje zbiórkowe w sklepach, ludzie wkładają do koszy czasem markowe produkty (kiedyś widziałam jak chyba dla żartu ktoś włożył butelkę alkoholu). Tymczasem już z Banku nikt nie odbiera markowych produktów, tylko artykuły w zgrzebnych opakowaniach z logo BŻ. I niech nikt nie mówi, że produkty są przepakowywane, bo tak się nie da: każda czekolada, olej czy kasza ma inną datę ważności, którą trzeba by było wybić. Jeśli całość idzie maszynowo, to jest to zwyczajnie niemożliwe. Pozostaje więc pytanie, co się dzieje z artykułami, które wiele osób tak hojnie i ze szlachetnego serca wkłada do koszyków? Odpowiedź nasuwa się sama. ..
sceptyczna