UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
W stanie wojennym było podobnie jak w pierwszych dniach protestu na Białorusi. ZOMO-CY robili, co im się rzewnie podobało. Pamiętam jak na ul. Dzierżyńskiego (teraz Browarna)szedłem z pracy, bo miałem dyżur (oczywiście miałem przepustkę odpowiednią), było bardzo późno i zauważyłem wspomnianych ZOMO-ców jak kradli coś i wynosili ze sklepu. Oni byli po jednej stronie ulicy a ja szedłem po drugiej i muszę powiedzieć, że miałem pełne portki, że jak mnie zatrzymają to po mnie, ponieważ widziałem ich wynoszących coś ze sklepu. Jak już przeszedłem to nie mogłem się przez jakiś czas uspokoić, bo serce biło jak dzwon. Oczywiście sam idąc nie miałem żadnych szans, żeby się obronić i cokolwiek zrobić. To były czasy totalnego bezprawia służb ZOMO i SB-ków. Patrząc, co działo się na Białorusi od razu przypomniały mi się te nasze czasy stanu wojennego.
złe wspomnienia.