UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
No cóż nauczyciele muszą się pewnie wykazać, bo być może nie dostaną pełnego wynagrodzenia, np. dodatków motywacyjnych albo innych składników wynagrodzenie za dodatkowe godziny, których teraz nie mają jak wykazać. Wszystko sprowadza się do kasy. Całe społeczeństwo ponosi koszt nieprzewidzianej przez nikogo epidemii, ale kasa nauczyciela musi się zgadzać. Nie rozumiem, po co dyrektorzy szkół zapewniają ministra edukacji, że można zdalnie uczyć. Niech pójdzie wyraźny sygnał od środowiska pedagogicznego, że to nie jest możliwe i jednoczesnie należy skierować prośbę o wydłużenie roku szkolnego do połowy lipca. No ale nauczyciele nie chcą poświęcić swoich urlopow, więc godzą się na uprawianie fikcji, a rykoszetem dostają uczniowie i rodzice. Nie mozna karac naszych dzieci, w ubiegłym roku byla strata w nauczaniu przez STRAJK, a w tym roku przez uprawianie fikcji edukacyjnej. To sa wyjątkowe sytuacje, powinniśmy chronić dzieci przed skutkami nieprzewidzianych zdarzeń. To nie może odbyć się kosztem edukacji i zdrowia psychicznego dzieci. Troje dzieci przy jednym komputerze, to naprawde nie jest łatwe do zorganizowania. Jako matka staram się ze wszystkich sił im pomagać, ale moje najmłodsze dziecko ma 9 lat, więc muszę jeszcze myśleć o pracy zawodowej, w której spędzam pół dnia. Nauczyciele narzekają, że muszą cos przygotowywać, a co mają zrobić pracujący rodzice, którzy muszą pomóc swoim najmłodszym dzieciom w zrozumieniu, co zostało zadane. Rozumiem, ze nauczyciele nie zostali przygotowani do takiego prowadzenia zajęć i im też jest ciężko, dlatego dyrektorzy szkół powinni uświadomić ministra edukacji, że to nie jest wykonalne. Poza tym w ubiegłym roku podczas strajku bardzo aktywny był związek nauczycielski z panem Broniarzem na czele. Gdzie się podział teraz? Dlaczego nie wnioskuje o przedłużenie roku szkolnego? Teraz dzieci powinny tylko utrwalac wiedzę, a nową zdobywać po powrocie do szkoły.