UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Zaduszny koncert Jesienny koncert deszcz na szybach gra jak werble dudnią spadające kasztany za oknem wiatr ołowiane chmury gna złocistych liści kolorowe tumany. Tańczy wiatr z nimi wywija piruety czasem zakręci skocznego oberka na gołych konarach czarne wrony siedzą czasem wróbelek cicho zaćwierka. A wiatr tylko gwiżdże i tańczy jak szalony podrywa do rytmu wszystko dookoła odlatują kluczami ostatnie ptaki trzęsie się z zimna brzoza goła. Powraca nostalgia za tymi co odeszli jak mgła jesienna na nas opada płyną łzy z oczu słone i ciężkie i deszcz po szybach głośno gada. Wiatr deszczem zacina płyną łez kałuże drżą gołe drzewa zawstydzone na wietrze niebo zasnute czarną kurtyną i coraz chłodniejsze powietrze. A w sercu rany najmilsze wspomnienia tych co odeszli od nas na wieki czujemy ich obecność to ich apel poległych widzimy ich gdy zamykamy powieki. I znowu jak co roku marsz żywych ruszy w hołdzie umarłym jak co roku płoną lichtarze przepiękne chryzantemy ogromny żal w sercu i łzy w oku. Henryk Siwakowski