UWAGA!

[X]

Komentuj korzystając ze swojego nicka. W tym celu Zaloguj się kontem portElu lub Facebooka
lub zarejestruj konto na portElu.
Anuluj

Bardzo mi przykro to na prawdę olbrzymia tragedia, sam jestem po Sleeve i też miałem powikłania i 4 re-operacje wszyscy mi mówili że to operacja podwyższonego ryzyka, jak wycięcie wyrostka czy każda inna pod pełną narkozą, po 4 dniach po operacji byłem już w domu i zaczęło się moje piekło, najpierw zapalenie płuc, potem ropień, potem rozszczelnienie żołądka od maja do listopada szpital z przerwami 3-4 tygodniowymi, przy każdym moim powrocie mówiono mi że jestem "wyjątkowym przypadkiem" kiedy na korytarzu szpitalnym co i rusz poznawałem pacjentów z podobnym i takim samym powikłaniem jakoś moja wyjątkowość uleciała. Przed operacją ważyłem 160 kg i w wieku 36 lat usłyszałem że nie dożyję 45 jeśli się nie poddam operacji, miałem cukrzycę, olbrzymi cholesterol, bezdech, nadciśnienie a ja cholernie chciałem żyć i żyję, dziś mam 42 lata i cieszę się ze swoich 100kg ale po pięknym spadku do 89 kg po 4 latach od operacji przytyłem, najważniejsze co zawodzi to brak konsekwencji i ułożenie sobie w głowie że nie jest się już tą samą osobą, że nowy człowiek ma pełno obostrzeń, dieta, wzmożony wysiłek fizyczny i rezygnacja ze słodyczy i cukru. Z przypraw zostało mi już tylko patrzenie na solniczkę :( i tego nie umiem się wyzbyć i przez to przytyłem. Zastanówcie się niech ta historia będzie dla was ostrzeżeniem.