UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Wiecie co. Wszyscy myślą, że praca w budżetówce jest jak wisienka na torcie. Fajne "13", premie, stażowe. Super sprawa... Ale jest też druga strona medalu. Pracownicy urzędów muszą ciągle się uczyć. Ciągle być na bieżąco z ustawami, rozporządzeniami i innymi "*.ami." a państwo nie pomaga. Ustawa o tym, ustawa o tamtym.. średnio kilka w roku zmian. Ważne jest też gdzie i z kim się pracuje. Ja znam realia budżetówki. Zarabiam 2200 na rękę. Nie dużo. Nie mało. Więcej od jednych. Mniej od innych. Pośrednio. I wiecie co? Czasem myślę, do czego ten kraj zmierza.. moja koleżanka stażem pracy +20 zarabia ode mnie 200 zł więcej.. i to tylko dlatego, że 39 lat temu studia były dla nielicznych. W każdej pracy jest jakieś "ale", w każdej są "za" i "przeciw". Nie każdy może sobie pozwolić na pracę zmianową. Czasami jedno z rodziców musi mieć jedną zmianę by zająć się dzieckiem, kiedy ten drugi rodzić pracuje na trzy zmiany. Osobiście wolałbym pracować na zmiany w Lidlu i nie mieć takiej presji i odpowiedzialności, niż siedzieć do 15.00 i każdego dnia w pracy zjadać stres. Niestety, ja muszę być tą połówką, która zajmuje się dzieckiem kiedy mąż pracuje na 3 zmiany. Kto nie pracował w budżecie, to nie wie...
Infinityou