UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Widzę jedno rozwiązanie. Nauczyciele mogą zrezygnować z karty nauczyciela, wziąć więcej godzin lekcyjnych w szkole (zmniejszy się liczba nauczycieli przez co zostaną Ci, którzy się do tego nadają i chcą uczyć) czy przedszkolu a wszystkie dodatkowe godziny takie jak rady, zebrania, kółka, sprawdzanie sprawdzianów etc. zaliczyć do 40 godzin tygodniowej pracy. Sprawdziany sprawdzać będą w szkole a nie w domu to szybciej będą chcieli skończyć. Zamiast wolnych wakacji, ferii czy innych okazji, w których przeciętny pracownik musi iść do pracy będą mogli wziąć przysługujący urlop albo pracować w szkole przy innych obowiązkach- przygotowywać się do zajęć, zbierać materiały do nauki a nawet jeśli trzeba będzie to czasami zająć się pracami porządkowymi. Żadna praca nie hańbi a płaci się za pracę a nie siedzenie. W przedszkolu nauczyciele mogą wziąć urlop w jeden miesiąc wakacji a w drugim zajmować się dziećmi. Jakoś się to sprawdza. Dlaczego w szkole nie może? Niech wtedy zarabiają 3-4 tys brutto miesięcznie za 40 godzinny tydzień pracy. Zarówno nauczyciele jak i inne grupy zawodowe musieli zdobyć wykształcenie i doświadczenie. Podobnie jest z ?użeraniem? się z dziećmi. W niejednym zakładzie czy firmie jest podobnie - użeramy się z pracownikiem. Jedni nie nadają się do bycia nauczycielem a inni do bycia urzędnikiem, przedsiębiorcą, inżynierem czy ekspedientką. Każdy ma inne predyspozycje pasujące do wykonywania różnych zawodów. Niech nauczyciele nie robią z siebie takich ofiar.
Coś za coś a nie wszystko za ni