UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
No, zapomniałeś anonimku o takich tuzach jak np. Dmowski, który świetnie żył z wszystkimi zaborcami i okupantami Polski (przypomnę ten piękny wierszyk PPSu - "Stare czasy, era stara - Dmowski liże buty cara. Nowe czasy, nowa era - Dmowski liże but Hitlera":), a z drugiej strony o takich bohaterach szlachty polskiej jak np. Feliks Dzierżyński, jeden z najbardziej dziś niedocenianych synów polskiej ziemi, czy też marszałek Konstanty Rokossowski, kiedyś robociarz, później wyzwoliciel Polski. Tyle że ja piszę o czymś nieco innym, mianowicie o tym, że arystokracja, zwłaszcza ta najbogatsza, była w znakomitej większości przeciwnikami walki o polską niepodległość, zaś zwolennikami kolaboracji z zaborcami, czego niechlubna postać wspomnianego kościelnego konserwatysty Romana Dmowskiego najlepszym przykładem. Niepodległość Rzplitej wywalczył przede wszystkim ruch socjalistyczny, którego narodowi oponenci nazywali wtedy "wywrotowcami" i "terrorystami" i choć częściowo rzeczywiście jego przedstawiciele mieli korzenie drobno- i średnioszlacheckie, to w ramach rozwijania kiełkującej już wtedy od ładnych kilku dekad świadomości klasowej od arystokracji odcinali się bardzo często wprost i wyrażali się o jej kunktatorskiej postawie z jawną pogardą. Bardzo zresztą słusznie, co pokazała historia.
RobertKoliński