UWAGA!

[X]

Komentuj korzystając ze swojego nicka. W tym celu Zaloguj się kontem portElu lub Facebooka
lub zarejestruj konto na portElu.
Anuluj

dalszej części nagrania aborcjonistka dopytuje go: - Czyli uważasz też, że czasami to nie jest OK żeby mieć aborcję? - Jeżeli nic złego się nie dzieje. - Nie zgadzam się z Tobą - stwierdza prowadząca. Czy na pewno chcemy aby ludzie mieli te wszystkie dzieci? - Nie. .. odpowiada wybity z toku myślenia nastolatek. - To co z nimi zrobić? - Można je oddać do adopcji - sugeruje chłopiec. - Uważam, jeśli jestem zmuszana do stwarzania życia, to tracę prawo do mojego własnego życia - mówi aborcjonistka. To ja powinnam decydować czy moje ciało stworzy życie czy nie. Nawet jeśli oddasz dziecko do adopcji, to wciąż to Twoje dziecko gdzieś tam będzie. W przerażający i bezpośredni sposób kobieta stwierdziła, że lepiej jest zamordować dziecko niż oddać je do adopcji, bo to ostatecznie rozwiązuje i zamyka "problem". Jedna z dziewczynek pyta aborcjonistkę: "co się robi żeby mieć aborcję". Aktywistka odpowiada jej: - "Idziesz do doktora a on wkłada malutką słomkę do macicy i wysysa ciążę na zewnątrz". W aborcyjnej propagandzie na tym etapie nigdy nie ma mowy o dziecku, tylko o "ciąży", którą "wysysa się" z macicy. Feministka dalej tłumaczy dziewczynce, że u niej to było trochę jak nieprzyjemna wizyta u dentysty ale po wszystkim czuła się bardzo wdzięczna że nie była już w ciąży.