UWAGA!

[X]

Komentuj korzystając ze swojego nicka. W tym celu Zaloguj się kontem portElu lub Facebooka
lub zarejestruj konto na portElu.
Anuluj

Robert Biedroń coraz bardziej gubi się jako prezydent Słupska. Wbrew wcześniejszym deklaracjom homoseksualista nie zamierza kandydować na drugą kadencję, ale poprze obecną wiceprezydent miasta i będzie ubiegał się o mandat radnego, aby tym samym móc uniknąć zarządu komisarycznego w mieście po swoim ewentualnym przyszłorocznym sukcesie w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Polityczne manewry Biedronia przysłaniają przy tym prawdziwy obraz miasta pod jego rządami. Radio Gdańsk przypomina, że w 2014 roku Biedroń zapewniał, iż w kolejnych wyborach samorządowych będzie kandydował na prezydenta Słupska i zamierza rządzić miastem przez dwie kadencje. Obecnie jednak homoseksualny radykał chce, aby o tę funkcję ubiegała się obecna wiceprezydent Krystyna Danilecka-Wojewódzka. On sam ma bowiem plany związane z „wielką polityką”, dlatego chce zdobyć mandat radnego, by zabezpieczyć sobie byt finansowy w razie przegranej w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Tym samym Biedroń nie chce dopuścić do wprowadzenia w Słupsku zarządu komisarycznego. Gdyby bowiem wygrał ponownie wybory na prezydenta miasta, a następnie zdobył mandat do Europarlamentu, wówczas do kolejnych wyborów Słupskiem zarządzałyby osoby wskazane przez obecny rząd. Sam Biedroń wierzy w medialną propagandę i swój sukces, ponieważ sondaże mają rzekomo dawać jego nowej lewicowej partii poparcie 7-8 proc. w przyszłorocznych wyborach europarlamentarnych.