UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Kiedy cztery lata temu przyjechałam do Elbląga na kontrakt, pomyślałam, że to fajne miasto. Tego samego wieczora wyszłam na "rekonesans" i odrobinę się zdziwiłam, nie było późno, ok.godz. 20, miasto puste. Największy ruch był przy dyskontach, na starym mieście... żywej duszy. Pierwsze dni w pracy, rozmawiam z ludźmi, macie fajną starówkę ładne miasto... i słyszę - w Elblągu nic się nie dzieje, to zdanie prześladuje mnie przez cztery lata. W Elblągu "się dzieje", tylko większość mieszkańców woli zostać w domu, nie wiem dlaczego. Nie chciałabym urazić Elblążan, ale typowymi przedstawicielami większości z nich są ci komentujący, którzy najchętniej zawiesiliby kłódki w sportowych klubach i instytucjach kulturalnych. Byłam kilka razy na meczach Startu, znalazłam fajny klub muzyczny, regularnie chodzę do Teatru, czy Galerii El i spotykam tam ludzi pełnych pasji i zaangażowania, spotykam tam "jasną stronę Elbląga", którą lubię. Niestety mentalność typowego Elblążanina jest dołująca, tak jak dołujące są nieprzychylne klubom sportowym i kulturze komentarze. Pozdrawiam jasną stronę Elbląga, a reszcie życzę optymizmu i uśmiechu, naprawdę między pracą, sklepem, a domem, jest coś jeszcze...
Anka B